Dzikie serce dzika

Wielu badaczy przyrody zastanawia się często, co tak naprawdę różni nas od zwierząt, wielu – po latach bacznego przyglądania się faunie stwierdza że to podobieństwa właśnie, a nie różnice są liczniejsze, że zwierzęta mają z nami więcej wspólnego niż sami byśmy tego chcieli, lub mieli odwagę to przyznać. Ale kto z nas chciałby być przyrównany do świni? Podobne porównanie potraktowalibyśmy tylko jak ogromną obelgę, jaka natomiast jest prawda o tych właśnie stworzeniach?

 
Dzikość serca
Wybitny polski reportażysta dzikiej przyrody, Jan Walencik powiedział kiedyś – od lat nurtuje mnie myśl jak to jest być dzikim zwierzęciem, jak to jest być wilkiem, krukiem, żubrem, bobrem, albo mrówką? Przekroczyć granicę odczuwania ludzi i zwierząt, odnaleźć w sobie tę najczystszą zdolność widzenia, słyszenia i czucia. Nie bać się dzikości lasu, poczuć się jego częścią, poczuć dzikość, której nic nie poskromi! Walencik miał sposobność poznania zwierzęcego świata lepiej niż większość z nas, a dzikom, właśnie dzikim świniom – poświęcał bardzo wiele uwagi w ciągu swej długoletniej, dokumentalistycznej pracy. Dziki uważał za stworzenia wyjątkowe i niepowtarzalne. Jaki mógł być tego powód?
 
Świnia, czy nie świnia?
Dzik jest zwierzęciem, które łączy w sobie pewne skrajności. Na pozór nieporadny, krępy, „sztywny” i niezgrabny – w rzeczywistości kryjący w sobie ogromną siłę, mocny charakter i umiejętność przetrwania tam, gdzie inne organizmy nie potrafią sobie poradzić. W leśnej świni mieszka duch pierwotnej puszczy, a ona sama – z jednej strony podobna jest do naszej hodowlanej trzody, z drugiej – całkiem od niej inna.
Już na pierwszy rzut oka widać, że od „prosiaka” z obory różni dzika wyższy, potężniejszy, bardziej rozwinięty przód, oraz opadający ku ziemi, jakby spadający po zjeżdżalni zad. Różowa, hodowlana świnka zbudowana jest, można powiedzieć, na planie prostokąta, dzik przypomina bardziej z postury niedźwiedzia. Ale na tym różnice się nie kończą. Skóra świni domowej jest prawie naga w porównaniu do chronionej gęstym, grubym futrem skóry dzika. Ten ostatni jest ponadto znacznie zwinniejszy, sprawniejszy, jest w stanie poruszać się nieporównanie szybciej, co więcej uzbrojony jest w nie byle jaki oręż. Urastające (szczególnie u samców) do pokaźnych rozmiarów kły dolnej szczęki (tak zwane szable), oraz górnej (fajki) – stanowią groźną broń dzika, służącą nie tylko do walk z drapieżnikami, ale i pobratymcami. To, co łączy domową i leśną świnię, to cecha wszystkich zwierząt należących do tej rodziny – a mianowicie wyjątkowa inteligencja.
 
Mądre zwierzę!
W piramidzie inteligencji świata zwierząt, świnie klasyfikuje się na czwartym miejscu po szympansach, waleniach i dużych papugach. Warto zauważyć, że powyższy podział jest tylko umowny, bo jak zauważył wybitny brytyjski przyrodnik – sir David Attenborough, porównywanie inteligencji danych grup zwierząt, to jak porównywanie jabłek do pomarańczy. Każda rodzina dzikich stworzeń ewoluuje w danym kierunku, by radzić sobie w konkretnych środowisku, trudno więc stwierdzać z całą pewnością, że to czy tamto zwierzę, jest inteligentniejsze od innego. Co do tego jednak, że świnie są niebywale „cwane”, wątpliwości żaden z naukowców nigdy nie miał. Okazuje się, że te udomowione, z łatwością przechytrzają psy i inne zwierzęta, nie mówiąc nawet o swych właścicielach – czyli nas ludziach. I tak jak hodowlana świnka „błyszczy” inteligencją, tak samo pochwalić się nią może jej leśna kuzynka – dzik. Historii o sprycie i przemyślności dzików, każdy myśliwy zna więcej niż kilka, każdy leśnik, który wystarczająco długo obserwował dziki, przyzna że mądrości tym zwierzętom nie brakuje.
– Postrzelony, czy raniony dzik wcale nie daje łatwo za wygraną – tłumaczy jeden z łowczych regionu Dolnego Śląska.
– Dzik nie należy do zwierząt, które trafione bronią palną biegną na oślep przed siebie, by wykrwawić się dwieście metrów dalej. Nie jest tak w każdym razie zawsze. Zdarza się bowiem (a potwierdzi to każdy doświadczony łowczy) że ranny dzik pozoruje tylko ucieczkę, a tak w istocie oddala się od swego prześladowcy zataczając krąg, starając się nierzadko zaatakować myśliwego od tyłu, lub też czeka na niego kryjąc się w miejscu, o którym niedoświadczony myśliwy by w ogóle nie pomyślał. To nie tylko instynkt, to dowód na inteligencję tych zwierząt – dodaje łowczy.
Rzeczywiście, dziki mają doskonale rozwinięty mózg, świetnie wyostrzone zmysły. Węch i słuch pozwalają im w mig zorientować się w niebezpieczeństwie, zwłaszcza kiedy żerują samotnie i w ciszy. Ich wzrok nie jest może najlepszy, ale i bez sokolich oczu udało się dzikom przetrwać do dziś.
 
Czy tylko brudas? Czy tylko szkodnik?
Dziki żyją w stadach liczących od kilku do ponad dwudziestu osobników obu płci. Przewodnikiem grupy jest stara, doświadczona locha, która doskonale wie, gdzie znajdują się żerowiska, wodopoje, gdzie stado ukryć się może w razie niebezpieczeństwa i gdzie szukać może ostoi przed zarówno chłodem, jak i męczącym upałem. W typowym stadzie podróżują matki z młodymi (warchlakami), młode samce i samice. Dojrzałe i wiekowe odyńce bardzo rzadko przebywają razem z grupą, prowadząc raczej samotniczy tryb życia. Na wspólnych żerowiskach watahy dzików łączą się nieraz, tworząc zgrupowania liczące nawet sto i więcej osobników. Dziki w ciągu dnia odpoczywają w tak zwanych barłogach (legowiskach) lub tarzają się w błocie. Kąpieliska dzików zwane babrzyskami, spełniają bardzo istotną funkcję. Dzik nie jest z natury brudasem, warstwa błota którą zwierzęta te zabezpieczają własną skórę, służy ochronie przed czynnikami atmosferycznymi, a także uciążliwymi owadami, które zwłaszcza w sezonie letnim potrafią się dać dzikom mocno we znaki. Wieczorem osobniki wyruszają na żer i pod osłoną nocy wychodzą z lasu na pola. Dzik jest typowym wszystkożercą. Żywi się między innymi żołędziami, orzeszkami buczynowymi, korzeniami, porostami, roślinnością, drobnymi zwierzętami. Jest wielkim utrapieniem rolników – ryjąc, potrafi poczynić znaczne szkody, zwłaszcza w uprawach roślin bulwiastych. Ta właśnie „działalność” dzika sprawiła, że staje się on mimowolnym szkodnikiem. Uważa się że straty powodowane przez dziki przekraczają możliwości przeciwdziałania samych rolników i kół łowieckich, resortu rolnictwa oraz środowiska. Co roku mówi się więc o konieczności kontroli pogłowia dzika. Nie każdy pamięta jednak, że kiedy pod koniec lat 70-tych i na samym początku lat 80-tych krzyczano głośno „dzik wrogiem rolnika” i likwidowano z danych regionów zbyt dużą część ich populacji, w kilka lat później rolnictwo przeżywało kryzys związany z plagą gryzoni – będących naturalnym pokarmem dzikiej świni. Dzik stawał się wówczas przyjacielem, a nie wrogiem rolników. Czy to oznacza że na dziki nie powinno się polować? Bynajmniej, jednak fakt pozostaje faktem, że dzik nie tylko „grzechy” ma na sumieniu, ale i dobre uczynki.
 
Bój się lochy!
Przed dzikiem respekt ma nie tylko myśliwy. Dorosły odyniec osiągnąć może wagę przekraczającą dobrych 300 kilogramów, przy dwumetrowej długości ciała i metrowej wysokości. Taki „leśny czołg” ma w istocie niewielu wrogów. Zdarza się, że całe wilcze stado rezygnuje w starciu ze starym, silnym odyńcem, dla którego zabicie kilku wilków nie przedstawia wielkiej trudności. Na ataki drapieżników narażone są przede wszystkim młode sztuki, zwłaszcza warchlaki. Tych jednak broni zawsze matka (lub ciotka) zwana lochą. O ile samice dzika nie osiągają tak pokaźnych rozmiarów jak ich „mężowie”, to zawziętość broniącej młodych samicy potrafi wzbudzić respekt. I ona ma do swej dyspozycji siłę i ostre zęby, nie waha się przy tym zaatakować żadnego przeciwnika, łącznie z niedźwiedziem. Locha z warchlakami napotkana podczas grzybobrania, lub leśnej wycieczki, nie jest tym, co czym marzy grzybiarz lub przeciętny wędrowiec. - Dzik jest dziki, dzik jest zły, dzik mam bardzo ostre kły, kto spotyka w lesie dzika, ten na drzewo szybko zmyka – mówi dobrze znany wiersz Jana Brzechwy, a o prawdziwości rymowanych strof dane było przekonać się już niejednemu! 


design by LEMONPIXEL.pl